Przyrodnicze i literackie akcje
sobota, 23 stycznia 2021
sobota, 16 stycznia 2021
Zima w mieście
Park w szarą ciszę pogrążył się cały
I z jakichś głuchych tęsknot się spowiada.
Drzew nagich długa ciemna kolumnada
Wije się sennie i w dali gdzieś ginie,
Wije się cicho po białej równinie
I biegną ławki aleją szeregiem,
Samotne, puste, ubielone śniegiem.
czwartek, 12 listopada 2020
czwartek, 29 października 2020
Parasol
niedziela, 25 października 2020
Czas
Dzisiaj otrzymaliśmy dodatkową godzinę w ciągu dnia.
Nastąpiła zmiana czasu z letniego na zimowy.
Czy Wy już też przestawiliście swoje zegary?
👀
sobota, 24 października 2020
Dzień Stanów Zjednoczonych
Wybrałem tę drugą, gdyż chęć nieodparta,
Słuszność decyzji motywowała,
Jakby chciała być przeze mnie przetarta,
Choć od pierwszej się nie odróżniała,
A obie były wytyczone.
Tamtego ranka wyglądały na podobne.
Nie było śladów żadnego człowieka.
Na pierwszą powrócę - rzuciłem na odchodne
Wiedząc, jak droga potrafi być daleka.
Wątpiłem jednak, czy powinienem powrócić.
Nieraz mnie to wspomnienie poniesie,
Gdy będę rozważał drogę obraną.
Dwie drogi rozchodziły się w lesie,
A ja? Ja obrałem tą mniej uczęszczaną.
I to właśnie wszystko odmieniło.
O poecie możecie przeczytać tutaj:
👇
poniedziałek, 19 października 2020
Zielona gęś
„Zaręczyny Gżegżółki”
Występują:
MAMA — wytworna, ale głucha jak pień dama
PTYSIA — panna, jej córka
GŻEGŻÓŁKA — młodzieniec pełen zalet
Scena I
GŻEGŻÓŁKA:
(na klęczkach)
Toteż wiedz, Ptysiu, że pokochałem cię od pierwszego wejrzenia. Wzrok twój jak promyk słońca przeszył moje serce, płuca zaczęły energiczniej pracować, moje biedne nerki napełniła niebiańska muzyka, a wątroba zaczęła nareszcie działać.
(Pauza.)
Ptysiu, bądź mi żoną.
PTYSIA:
Nie mówię nie, ale najpierw zechciej pan pomówić z mamą. Pamiętaj wszelako pan, że mama jest poniekąd na uszy cierpiąca i nie należy z tąż rozmawiać szeptem.
GŻEGŻÓŁKA:
Na Jowisza! Będę ryczał jak lew.
Scena II
GŻEGŻÓŁKA:
(ryczy)
Dzień dobry pani!
MAMA:
Nie, nie umiem jeździć na rowerze.
GŻEGŻÓŁKA:
Córkę pani pokochałem od pierwszego wejrzenia.
MAMA:
Bez wątpienia, telewizja ma dużą przyszłość.
GŻEGŻÓŁKA:
I gdyby pani dobrodziejka zechciała mi zaufać i powierzyć swoją córeczkę moim wypróbowanym ramionom!…
MAMA:
Naturalnie, że Henryk Ładosz jest najlepszym recytatorem obu półkul.
GŻEGŻÓŁKA:
Dziękuję pani! Do widzenia pani!
MAMA:
Przepraszam, mam swojego.
Scena III
Gżegżółka:
(katastrofalnie zachrypnięty)
Rrrrmrrrrrrrrrrr.
PTYSIA:
Co?
GŻEGŻÓŁKA:
Rrrrmrrrrrrrrrrr.
GŻEGŻÓŁKA:
Nic nie rozumiem.
GŻEGŻÓŁKA:
(poniekąd posępnie)
Ona mnie nie rozumie. Ja nie rozumiem mamy. A jednak musimy się jakoś porozumieć. Ptysiu, mimo wszystko będę cię kochał do grobowej deski.
Pracownik sceny wnosi grobowq deskę i wielkie czerwone serce.
PTYSIA i GŻEGŻÓŁKA:
(duet na tle wielkiego czerwonego serca)
Gdy się serce z sercem połączy,
Już jest jedno serce, nie dwa,
Jak powiedział pewien Japończyk:
Cukinodo cu-kino-da.
K U R T Y N A
1946





